Perspektywy. W kręgu sztuki i historii

Polskie szkło artystyczne w zbiorach Muzeum Zamkowego w Malborku

Prawdopodobnie jedną z najmniej oczywistych dziedzin sztuki, jakie znajdują się w orbicie zainteresowań Muzeum Zamkowego w Malborku, jest powojenny polski design. Choć gromadzenie przykładów wzornictwa przemysłowego w murach dawnej krzyżackiej warowni wydaje się działaniem zupełnie przypadkowym, geneza takiego stanu rzeczy tkwi w historii naszej instytucji i jest bezpośrednio związana z początkami jej działalności. Te zaś nie były łatwe – lata 60. i 70. XX wieku były czasem, gdy młode Muzeum borykało się z wieloma trudnościami natury organizacyjnej, znacząco ograniczającymi możliwość prowadzenia pracy naukowej oraz działalności wystawienniczej. Wojna pozostawiła zamek w stanie ruiny, wobec czego jeszcze przez wiele lat po jej zakończeniu do najpilniejszych potrzeb należało prowadzenie robót budowlanych i prac konserwatorskich. Brakowało zaplecza technicznego, odpowiednio przygotowanych pomieszczeń ekspozycyjnych i magazynów. A przede wszystkim brakowało własnych zbiorów. Dawne kolekcje i elementy wyposażenia zamku w znacznej części uległy zniszczeniu bądź rozproszeniu, chcąc zatem wypełnić swe statutowe powinności, Muzeum zwróciło się ku sztuce nowej, stosunkowo łatwej do pozyskania i dającej szansę na szybką budowę ekspozycji. Jedną z kilku kolekcji współczesnych, których powstanie wówczas zainicjowano był zbiór szkła artystycznego. Ryc. 1. Zbigniew Horbowy, Wazon z łezką, 1968-1970, zbiory MZM. Ryc. 2. Zbigniew Horbowy, Wazon Gracja, 1968-1970, zbiory MZM. Ryc. 3. Zbigniew Horbowy, butle Chianti, 1968-1970, zbiory MZM. Nie należy jednak sądzić, że był to wybór podyktowany wyłącznie pragmatyzmem, niewiele mający wspólnego ze sztuką przez duże S. Dzieje szkła artystycznego w powojennej Polsce są dziejami wzornictwa, które w okresie PRL, od lat 50. XX wieku, przez dwie kolejne dekady przeżywało intensywny rozwój. Projektowanie użytkowe, jako

czytaj dalej »

Proces powstawania rzeźby drewnianej w średniowieczu

W epoce średniowiecza produkcja rzemieślnicza, a do takiej zaliczało się snycerstwo, odbywała się w ramach ściśle określonego „systemu”. Wytwórcy funkcjonowali w ramach branżowych korporacji, zwanych cechami. Organizowały one pracę warsztatów, ustalały normy jakości dla poszczególnych przedmiotów, określały materiały używane w ich produkcji, a także ustalały końcowe ceny wyrobów. Obwarowania te miały na celu zwalczanie i marginalizowanie rzemieślników działających poza prawem, zwanych przeszkodnikami lub partaczami. Przepisy cechowe ściśle kontrolowały procedurę wyzwolin uczniów, a więc procesu uzyskiwania tytułu mistrzowskiego, regulowały także ilość możliwych do zatrudnienia w warsztacie pracowników, co miało gwarantować w miarę wyrównany poziom artystyczny różnych pracowni. Prawo samodzielnego wykonywania zawodu mieli wyłącznie mistrzowie. To oni odpowiadali za przyjmowanie zleceń i podpisywanie kontraktów, a także za wykończenie dzieła (bywało, że mistrz wykonywał jedynie szkic przedstawiany klientowi, natomiast wykonanie pracy powierzał swoim pracownikom). Decydowali – często w porozumieniu ze zleceniodawcą – o formie i treści rzeźb, przygotowywali szkic kompozycji lub jej model, a także rzeźbili najważniejsze partie, takie jak twarze i dłonie postaci. Wstępne opracowanie rzeźby oraz wykonanie drugorzędnych detali było najczęściej zadaniem kolektywnym i należało do zatrudnionych w warsztacie pomocników i uczniów. Ryc. 1. Wnętrze pracowni snycerskiej, fragment ilustracji z Kodeksu Baltazara Behema, 1505. Do produkcji elementów „stolarskich”, a więc szaf ołtarzowych, skrzydeł, predelli i ram wykorzystywano niemal wyłącznie drewno drzew iglastych, przeważnie jodły lub świerku. Natomiast figury, płaskorzeźby czy dekoracyjne ażury wyrabiano z bardziej miękkiego, a przez to łatwiejszego w obróbce, drewna lipowego. Podobne właściwości jak lipa posiada drewno orzecha, stosowane dość często na terenach nadreńskich i we Frankonii. We

czytaj dalej »

Otto Friedrich von der Groeben (1656-1728)

Podróżnik, założyciel kolonii brandenburskiej w Afryce, pułkownik armii brandenburskiej, generał major w służbie króla Augusta II, starosta Kwidzyna i Prabut. Zaliczany do najbardziej znanych i barwnych przedstawicieli rodu von der Groeben, którego korzenie sięgają według źródeł co najmniej połowy XII, a według legend nawet X wieku. Urodzony 6 kwietnia 1656 roku w Napratach pod Lidzbarkiem Warmińskim. Był on jednym z synów Georga Heinricha (1630–1697), książęco-brandenburskiego generała oraz starosty Kwidzyna i Prabut, a także bratankiem generała lejtnanta Friedricha von der Groebena (1645–1712), dowódcy wojsk cudzoziemskich Korony Polskiej, który w służbie Jana III Sobieskiego dowodził oddziałem jazdy w bitwie z Turkami pod Wiedniem. W 1673 roku Otto Friedrich, jako nastoletni młodzieniec, brał udział w jednej z pierwszych dalekich wypraw na Maltę. Tam w barwach Zakonu Maltańskiego walczył przeciwko Turkom oraz piratom odnosząc liczne rany. Pływał po Morzu Śródziemnym zwiedzając Korsykę, Sardynię, Sycylię, Cypr, Palestynę oraz Egipt. Jako pielgrzym udał się także do Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. W 1681 roku, w wieku 25 lat, wstąpił do służby Wielkiego Elektora – władcy Prus-Brandenburgii, w którego imieniu 1 stycznia 1683 roku założył, jako major wojsk brandenburskich, pierwszą kolonię brandenburską w Afryce – na tzw. Złotym Wybrzeżu (obecnie Ghana). Będąc pierwszym gubernatorem kolonii handlowej wzniósł również niedaleko wioski Accoda twierdzę Groß Friedrichsburg (obecnie miasto Princes Town). Na skutek ciężkiej choroby zmuszony został do powrotu do Berlina, w którym przebywał na dworze Fryderyka Wilhelma. W 1686 roku zaciągnął się do oddziału wojsk Republiki Wenecji, aby wziąć udział w kolejnej wojnie na terenie Półwyspu Peloponeskiego przeciw Turkom. W uznaniu zdobytych zasług podczas pobytu w Afryce, jak również służby na elektorskim dworze, w wieku 32 lat, mianowany został

czytaj dalej »

Bernhard Schmid – konserwator i naukowiec

W dziejach restauracji zamku XIX i XX stulecia jedną z wybitnych postaci był dr Bernhard Schmid. Jego malborski epizod życia trwał ponad pół wieku. Związany był przede wszystkim z zamkiem, ale dużo czasu poświęcał historii, architekturze i sztuce, zwłaszcza zachodniopruskiego regionu. Pasję tę odziedziczył po swoim wuju ze strony matki, którym był znany historyk i heraldyk Ernst von der Oelsnitz, potomek starego pruskiego rodu. Bernhard urodził się 26 września 1872 roku w Bernburgu nad Soławą. Po ukończeniu w 1891 roku gimnazjum w Kołobrzegu, gdzie mieszkał z rodzicami, postanowił studiować w Wyższej Szkole Technicznej (Technische Hochschule) w Berlinie-Charlottenburgu. Jego nauczycielem był znany architekt i konserwator zabytków profesor Carl Schäfer. On to zaszczepił w młodych architektach, również u Schmida, zainteresowanie średniowieczną architekturą. Młody Bernhard i tak już w gimnazjum przejawiał spore zainteresowanie historią i zabytkami. Zachowany w zbiorach Muzeum Zamkowego w Malborku notatnik z lat 1885-1889 zawiera różne wypisy dotyczące dziejów Niemiec, sztuki oraz heraldyki. Po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych na uczelni, a później w Królewskiej Ministerialnej Komisji Wojskowej i Budowlanej, w dniu 18 lipca 1895 roku otrzymał tytuł budowniczego rządowego (Regierungs Bauführer). Pierwszą praktykę zawodową odbył Schmid w urzędzie rejencji w Koblencji. Tam zainteresował się zamkami nadreńskimi. Czuł jednak, że architektura dawnego państwa zakonnego jest mimo wszystko bardziej pociągająca. Po raz pierwszy do Malborka przyjechał w 1897 roku. Został tu asystentem Conrada Steinbrechta, który kierował restauracją zamku. Podczas tej praktyki w Malborku dał się poznać jako znawca gotyckiej architektury i niezły rysownik. Podnosił też swoje kwalifikacje zawodowe. 25 listopada 1899 roku

czytaj dalej »

Kilka słów o ceramice starożytnych

 „Są pokolenia, i miasta, i ludy, Które podały nam nie żadne cudy, Smętne i stare Lecz garnków parę!”         C.K. Norwid, Idącej kupić talerz pani M. Kult dziedzictwa antyku ponownie rozpoczął się od momentu przypadkowego odnalezienia ruin Herkulanum w 1709 i po wznowieniu tzw. prac ‘archeologicznych’ w 1748 roku w Pompejach, odkrytych wcześniej, bo w XVI stuleciu. Trwał on nieprzerwanie jeszcze w momencie, gdy Cyprian Kamil Norwid napisał zacytowane słowa wiersza o charakterze pamiątkowego wpisu do sztambucha. Słowa te do dziś pozostają aktualne w kontekście prac archeologicznych, których w XIX wieku nastąpił nagły rozwój. W tym okresie antyczna Hellada zajaśniała nie tylko poprzez architekturę chętnie odwiedzaną, analizowane pisma starożytnych filozofów, czy z zamiłowaniem czytane eposy, ody, ballady, bukoliki, georgiki, etc., ale choćby przez wieści w 1829 roku o odkryciu Olimpii przez Francuzów czy Troi w 1874 roku przez Heinricha Schliemanna (1822‒1890). Ceramika archeologiczna podówczas też wydobywana, inwentaryzowana, rysowana, gromadzona w różnych kolekcjach prywatnych (w Polsce np. Stanisława Kostki Potockiego, Czartoryskich), a potem instytucjonalnych miała wpływ na kształtujące się style czy modę, ale przede wszystkim dała wiedzę na temat kultury życia codziennego, religii i tradycyjnych zwyczajów w antycznych polis. Ryc. 1. Garncarz wykonujący naczynie na kole. Przerysowane z płytki terakotowej z VI w. p.n.e., warsztat z Koryntu. W Grecji na przełomie VI i V wieku p.n.e. ‒ czasu, z którego hipotetycznie zakładamy, że pochodzi naczynie podarowane muzeum malborskiemu ‒ malarstwo na ceramice miało jedną z dominujących ról w kształtowaniu gustów mieszkańców. Jak w soczewce na dekoracyjnych fryzach monumentalnych

czytaj dalej »

Meble z zamku malborskiego

Wnętrza kościołów i zabudowanie klasztorne są miejscami, które najczęściej umożliwiały fizyczne przetrwanie meblom z przeszłych epok. Działo się tak pomimo iż także i ich wyposażenie podlegało zużyciu i wymianie wynikającej ze zmiany gustów obowiązujących w kolejnych epokach. Także kościół zamkowy w Malborku nie był tu wyjątkiem. Wszystkie zachowane do naszych czasów przykłady tego typu sprzętów, które stanowiły historyczne wyposażenie wnętrz zamku malborskiego, przeznaczone były bez wyjątku do wnętrza kościoła. Do grupy tej należy opisana w zabytku miesiąca ława celebransów, ławka dla świeckich członków konwentu [ryc. 1] oraz szafa zakrystyjna [ryc. 2]. W przypadku obu mebli służących do siedzenia, nie ma najmniejszej wątpliwości, że od zawsze były elementami wyposażenia kościoła zamkowego. Co do szafy, jest wysoce uprawdopodobnione, że także ona została wykonana dla zamkowej zakrystii, ale nie jest to poparte bezpośrednimi przekazami (jednoznaczny zapis w lustracji czy innym spisie), a wątpliwość istnieje, gdyż od połowy XIX w. znajdowała się ona w zakrystii fary w Malborku. Ryc. 1. Ławka z kościoła konwentualnego NMP w Malborku, drewno dębowe, ok. 1344 rok. Ryc. 2. Szafa na szaty liturgiczne z zakrystii kościoła farnego w Malborku (wcześniej kościół zamkowy ?), drewno dębowe, 3 ćw. XV w. Posiadając jednak wiedzę o innych przemieszczeniach sprzętów z kościoła zamkowego do pobliskiej zamkowi świątyni św. Jana Chrzciciela, nawet wielkogabarytowych, jak barokowe retabulum ołtarza, można założyć, że i ten mebel został przeniesiony w nieznanym nam czasie. Pośrednimi dowodami na to jest dekoracyjny ćwiek w formie tarczy zakonnej, wbity w pasowy zawias prawych drzwi. Meble w które wyposażono pozostałe, niesakralne wnętrza zamkowe,

czytaj dalej »