Tkaniny z krypty grobowej kaplicy św. Anny na Zamku Wysokim w Malborku. Opowieści z krypty część 2

Kronika malborskich jezuitów, obejmująca lata 1647-1744, nie mówi nic o przebiegu pogrzebów zakonników i związanych z nimi obyczajach. Nie wiemy, czy ciała były wystawiane na katafalkach w górnej kaplicy NMP, czy przenoszono je do krypty w kaplicy św. Anny w uroczystych procesjach ze sztandarami i śpiewami. Prawdopodobnie pochówki zakonników miały skromny przebieg. Wiadomo, że zmarłych grzebano w drewnianych trumnach i w szatach kapłańskich. Ceremonii towarzyszyły msze św. i egzekwie.

W pierwszej połowie 2015 r. ekipa archeologiczna działająca w ramach programu Prace konserwatorskie i roboty budowlane w zespole kościoła NMP w Muzeum Zamkowym w Malborku przeprowadziła w kaplicy św. Anny badania georadarowe i sondażowe w jej zachodniej części i ujawniła istnienie krypty znajdującej się pod posadzką. Poprzez wąski wykop dotarto do jej wnętrza, konstatując stan po eksploracji i przekształceniach z okresu działalności Augusta Gersdorffa, a więc z 1. połowy XIX wieku.

W toku prac odsłonięto dwa groby: tzw. „grób nr 1” i „grób nr 2”. Ich zawartość została dokładnie opisana i sfotografowana, natomiast odkryte przy szkieletach tkaniny, ostrożnie wydobyte i poddane żmudnej i fachowej konserwacji przez Annę Makulec z Międzyuczelnianego Instytutu Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki w Warszawie, wymagają osobnej uwagi.

 

Płatek szkaplerza. Stan po wydobyciu z krypty, fot. A. Konopko

Z krypty wydobyto łącznie 280 fragmentów tekstyliów, wśród których rozpoznano 18 rodzajów tkanin. Po badaniach i analizach zidentyfikowano pozostałości następujących obiektów: dwóch ornatów, trzech stuł, szala lub pasa, haftowanego szkaplerza, a także dwóch obić trumiennych. Zidentyfikowano także kilka elementów ubiorów świeckich, których rodzaju nie udało się uściślić ze względu na zbyt skąpy materiał badawczy. Należały one prawdopodobnie do starosty Michała Rexina, jego żony Estery i być może ich dziecka. Prace konserwatorskie trwały od stycznia 2016 do września 2018 roku.

Tkaniny archeologiczne, wydobyte z krypty w zachodniej części kaplicy św. Anny, stanowią specyficzny rodzaj obiektów. Ich stan zachowania jest nie tylko pochodną wielu czynników panujących wewnątrz grobów zbiorowych, ale jest zależny od rodzaju materiału, z jakiego szaty zostały wykonane. Różny stopień biodeterioracji (niszczenie tkanin przez drobnoustroje) wynika z różnego zachowania się i odporności włókien roślinnych i zwierzęcych. Generalnie jednak przyczyną zniszczenia jest rozkład ciała ludzkiego. W grobach zachodzą procesy chemiczne polegające na rozkładaniu się związków organicznych na związki o coraz prostszej budowie. Zazwyczaj bywa tak, że w środowiskach grobowych ustala się stały mikroklimat, który czasem pozwala na zachowanie się tkanin w dobrym stosunkowo stanie przez długi okres czasu.

Tej sprzyjającej okoliczności pod posadzką kaplicy św. Anny jednak nie było. W latach 20. XIX w. kryptę przekopano, przemurowano a trumny z ciałami wtórnie złożono w dwóch zbiorowych jamach grobowych. Co ciekawe, prawie wszystkie szkielety zostały złożone do grobów w pozycji na brzuchu. Zatem przemieszczenie szczątków i drastyczna zmiana środowiska, po zasypaniu krypty przez ekipę Augusta Gersdorffa, musiały wywołać dalsze zniszczenia. Przy okazji groby zostały prawdopodobnie splądrowane. Można założyć, że z pozostałościami szat nie obchodzono się ze szczególną ostrożnością. Resztki tkanin były zatem przemieszczone z pozostałościami szkieletów, ziemią, wiórami drzewnymi i resztkami organicznymi.

 

Te okoliczności podnoszą walory konserwacji tkanin dokonanej przez Annę Makulec, współpracującą z prof. Heleną Hryszko i dr Moniką Stachurską z Katedry Konserwacji i Restauracji Tkanin Zabytkowych Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dzięki ich pracy w styczniu 2019 r. w Muzeum Zamkowym w Malborku znalazły się zakonserwowane tkaniny archeologiczne pozyskane z grobów „jezuickich” w kaplicy św. Anny. Przyjrzyjmy się im po kolei.

Pierwszy z ornatów wykonany został z tkanin broszowanych, czyli takich, do których wprowadzony został dodatkowy wątek metalowy: złoty lub srebrny. Broszowane są nie tylko kolumny z jedwabnego adamaszku, ale także boki ornatu. Pochodzenie adamaszku użytego do uszycia ornatu trudno dziś ustalić, natomiast jego datowanie można określić na drugą połowę wieku XVII. Być może jest wyrobem warsztatu włoskiego lub francuskiego. Ornat malborski był może wcześniej wykorzystywany jako reprezentacyjny męski żupan. Znane są przykłady przekazywania kościołom drogocennych, już nieco „znoszonych” okryć w celu przerobienia na szaty liturgiczne. Powszechnym zwyczajem było chowanie zmarłych, tym bardziej zakonników, w szatach długo noszonych. Jest więc bardzo prawdopodobne, że w krypcie malborskiej pochowano w XVIII wieku jezuitę w ornacie z tkanin XVII-wiecznych.

 

Ornat drugi wykonano z jedwabnego, jednobarwnego atłasu. Posiadał kolumnę zaznaczoną jedynie metalową pasmanterią. Ten ornat, wyjątkowo skromny, należał może do szeregowego zakonnika, bądź do duchownego, który zapragnął być pochowany jako ubogi sługa Chrystusa.

Fragment ornatu z tkanin broszowanych. Stan po wydobyciu z krypty, fot. A. Konopko

Ornat jezuicki z tkanin broszowanych (przód). Stan po konserwacji, fot. A. Makulec

Ornat jezuicki z tkanin broszowanych (tył). Stan po konserwacji, fot. A. Makulec

 

Trzy jedwabne stuły należały bez wątpienia do osób duchownych. Pierwsza z nich składa się z 10 fragmentów. Posiada w zakończeniu krzyż z metalowej koronki naszytej na jedwabną wstążkę. Stuła druga, wykonana z jedwabnego atłasu, posiada trzy naszyte krzyżyki z metalowej nici. Stuła trzecia składa się z 5 elementów, wykonana została ze wzorzystej jedwabnej tkaniny.

 

Głowa stuły z jedwabnego atłasu. Stan po konserwacji, fot. P. Maniewska

Płatek szkaplerza. Stan po wydobyciu z krypty, fot. A. Konopko

Płatek szkaplerza. Stan po konserwacji, fot. A. Makulec

Płatek szkaplerza wykonany w technice zbliżonej do kilimowej, z chrystogramem IHS w części środkowej, posiada dekorację z krzyżem i sercem przebitym trzema gwoździami. W czterech rogach szkaplerza zachowały się inicjały: V C F E. Monogram IHS powszechnie przypisywany jest zakonowi jezuitów. Panowało powszechne przekonanie, że chroni przed każdym złem. Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego (1540) ustalił monogram Jezusa za godło zakonu. Miało ono znaczyć: IESU HUMILIS SOTIETAS (Jezus dla pokornego towarzyszem) lub IESUM HABEMUS SOCIUM (Mamy Jezusa za Towarzysza). Chrystogram ze szkaplerza malborskiego bez wątpienia można wiązać z malborskimi jezuitami, umieszczone dookoła emblematu litery V C F E możemy odczytać jako skrót cytatu z ewangelii św. Jana: VERBUM CARO FACTUM EST czyli SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO (J 1,14).

Haftowany jedwabny szal (pas kontuszowy?) został znaleziony na jednym ze szkieletów na wysokości pasa. Obecnie składa się z czterech większych i dwóch mniejszych elementów. W trakcie badań upadła hipoteza pasa kontuszowego, choć wschodnia proweniencja zdołała się utrzymać. Tkanina jest zbyt szeroka jak na pas kontuszowy, posiada jednak typową dla niego dekorację: w polu środkowym występują pólka o zróżnicowanej kolorystyce i różnych splotach. Obiekt malborski jest nietypowy, być może był w przeszłości przerabiany, jako że jego głowy są haftowane na tym samym brycie materii, co pole środkowe. Unikalne jest także użycie włosów zwierzęcych (sierści) jako wątku.

 

W krypcie ujawniono także wykończenie rękawa damskiego, zwanego z francuska angażantem. Jest to podwójny, lub nawet potrójny, przymarszczony i zszyty w formie okręgu mankiet (czasem nosili go mężczyźni hołdujący modzie francuskiej). W Rzeczypospolitej angażanty były noszone od ok. 1660 do końca XVIII w. Szyto je z muślinu lub koronki. Obiekt malborski wykonano z dwóch prostokątnych kawałków, przymarszczonych i ujętych lamówką. Zastosowany rodzaj splotu (gazejski półkręty) dał w efekcie luźną, ażurową strukturę tkaniny. 

                                       

Fragmenty szala. Stan po wydobyciu z krypty, fot. A. Makulec

Fragment szala – ozdobne, haftowane zakończenie, w trakcie konserwacji, fot. A. Makulec

Fragment szala – ozdobne, haftowane zakończenie, w trakcie konserwacji, fot. A. Makulec

Fragmenty szala. Stan po konserwacji (fot. A Makulec)

Kolejny element: ażurowy fragment siatki z jedwabnej gazy wykonany został przy zastosowaniu techniki splotu gazejskiego całokrętego. Prawdopodobnie było to nakrycie głowy lub osłona twarzy (woalka lub kwef). Ten fragment tkaniny należał zatem prawdopodobnie do żony Michała Rexina. W XVII i XVIII wieku nosiły go poważne matrony oraz wdowy.

 

Wydobyto i zidentyfikowano także 21 nieregularnych fragmentów obić trumiennych z jasnozłocistego, wzorzystego adamaszku. Wśród nich znajduje się duży fragment (58 x 28 cm), lekko rozchylający się na boki, sugerujący trapezoidalny kształt trumny. Datowanie proponowane przez konserwatorów wskazuje na lata 20. XVIII w.

 

Przegląd materiału tekstylnego wydobytego z krypty wskazuje, że w warunkach archeologicznych najlepiej zachowują się tkaniny jedwabne. Są one najbardziej odporne na rozkład mikrobiologiczny. Tkaniny wykonane z włókien roślinnych dezintegrują się stosunkowo szybko. Zatem rozkład ciała ludzkiego i korozja mikrobiologiczna zachodząca w warunkach archeologicznych stanowiła główną przyczynę zniszczenia tkanin wykonanych z surowców innych niż jedwab. Ustalono także, że wszystkie tkaniny były wcześniej w użyciu, co mogło spowodować obniżenie ich kondycji fizyko-chemicznej.

 

 

W tym kontekście warto przywołać przypadek z roku 1973, kiedy badano kryptę grobową króla Kazimierza Jagiellończyka, pochowanego na Wawelu. Naukowcy stwierdzili wówczas, że władcę, zmarłego w 1492 r. złożono do sarkofagu nagiego. Anna Makulec w wywiadzie udzielonym Szymonowi Zdziebłowskiemu  z Polskiej Agencji Prasowej relacjonuje wielkie zdziwienie naukowców, kiedy stwierdzili, że monarcha został przykryty „od stóp do głów” jedynie purpurową tkaniną przetykaną srebrną nicią. Nie stwierdzono, by miał na sobie inną odzież czy bieliznę. Ta rewelacyjna wieść trafiła do znanej publikacji Zbigniewa Święcha Klątwy, mikroby i uczeni, budząc zrozumiałą sensację.

Dopiero prof. Helena Hryszko z ASP w Warszawie wykazała (w latach 2001-2003), że „purpurowa tkanina” okrywająca ciało Jagiellończyka jest w rzeczywistości aksamitną (a więc jedwabną) zieloną kapą o wzorze czerwonym, przetykaną złotą, a nie srebrną nicią. Po upływie prawie pięciu stuleci zarówno szaty króla jak i bielizna, wykonane z materiałów mniej odpornych niż jedwab, po prostu uległy całkowitej destrukcji. Trzy wieki, jakie minęły od pochówków jezuitów malborskich, także ogołociły szczątki zakonników z szat wykonanych z lnu czy z wełny.

Autor: Ewa Witkowicz-Pałka

Literatura